Nie miałam wcale takiego zamiaru, ale skoro już tutaj jestem to opowiem coś ciekawego.
Piękna słoneczna niedziela, dzień dla wyciszenia i odprężenia. Wsiadłam do samochodu w samej bluzie, wszystko jedno czy w bieliźnie czy bez. Słońce grzało bez opamiętania.
Mam jeszcze dwa dni na ogarnięcie się ze studiami. Mój medal ma dwie strony, albo stracę czas i zacznę od nowa, albo się "nie poddam", zapłacę i pójdę do przodu. W przed wieczór egzaminu poprawkowego z mikro byłam w Eterze na imprezce. Wiem, im wcześniej zdobędę papier tym lepiej, ale gdzie w tym wszystkim czas na fun i zarabianie tysięcy? :) Właśnie, pieniądze. Ostatnio zarabiam.
Jest teraz taki etap: niedziela czasem przygotowań do kolejnego tygodnia na własną rękę. Pranie, kosmetologia, stroje i książki.
Z Wodnikiem staram się zachować przyjacielskie relacje. Zamiast nudy i stresów dobra zabawa i kokieteria. Powiedział mi już, że mnie kocha.
Ciao
Subskrybuj:
Komentarze do posta (Atom)
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz